Transport na fali…spadającej

Transport drogowy

Transport drogowy

Polski transport drogowy jest ewenementem na skalę europejska a może i światową. W ciągu zaledwie dwudziestu lat staliśmy się z transportowego kopciuszka potęgą  i  jednym z głównych graczy na rynku transportu drogowego Europy. Co sprawiło ten niebywały sukces? Wśród wielu przyczyn należy wskazać dwie zasadnicze na początku to wejście w europejską przestrzeń gospodarczą z bardzo niskimi cenami, drugi to trwająca jeszcze ciągle agonia kolei w Polsce.

Oczywiście było wiele innych przyczyn, dla których ładunki i ich przewóz stały się źródłem utrzymania dla blisko 200 tysięcznej rzeszy ludzi (a mówimy tu tylko o firmach powyżej 9 pracowników!  i pracownikach bezpośrednio zatrudnionych w transporcie). Do bardziej znaczących należało wejście do strefy Schengen, otwarcie rynków Rosji i Ukrainy, czy wreszcie zniesienia zakazu kabotażu. Nie bez znaczenia jest też wzrost siły nabywczej ludności.

Odbiło się to wyraźnie we wzroście ilości pojazdów na naszych drogach i tak na przykład w latach 2005-2009 przybyło 5, 2 mln pojazdów, osiągając poziom 22, 0 mln na koniec 2009 r. Najbardziej wzrosła liczba ciągników siodłowych (o ok. 59, 0%), samochodów specjalnych (o 36, 8%), samochodów osobowych (o ok. 33, 7%) oraz motocykli (o ponad 29, 4%). Liczba autobusów była większa o 19, 9%, a liczba samochodów ciężarowych o 19, 2%.

I oto koniec dobrych wiadomości? Przyczyny są dwie i obie proste:

sukces  branży i pojawiające się w niej pieniądze zaostrzyły konkurencję do granic absurdu,

ktoś  chciał się przypiąć do sukcesu (czytaj politycy).

Zwłaszcza ten drugi powód staje transportowi ością w gardle. Najbardziej jednak boli, że to wszystko odbywa się pod hasłem wzrostu bezpieczeństwa i konkurencji w transporcie!

Kto nie wierzy w moje racje, niech zobaczy ile nowych regulacji prawnych dotyczyło w ostatnim czasie transportu.  Ile energii i zabiegów pochłania przekształcenie transportu w ośrodek kilku dużych graczy z umiarkowaną lub żadną konkurencją. Jak? Bajecznie prosto, zwiększając obciążenia biurokratyczne firm. Małe firmy im nie podołają! Duże wchłoną bezradnych maluchów i cześć pieśni! Ten proces już jest widoczny. Coraz większą rolę na rynku odgrywają duże firmy spedycyjne, tzw. spedycje. I jeszcze tylko małe giełdy transportowe jak giełda ładunków espedytor.pl bronią się przed przejęciem przez molochy. Jak długo jednak jeszcze?

© 2013, espedytor. wszelkie prawa zastrzeżone publikacja z www.foxblog.pl

Dodaj komentarz